Siostry z Szanghaju

Trzy kobiety, trzy drogi do władzy i wszechpotężne Chiny

Siostry z Sznghaju„Siostry z Szanghaju” to fascynująca opowieść o Chinach i ich historii.  Autorka opisuje wydarzenia od roku 1866 po 2003. To niezły szmat czasu, do tego niezwykle burzliwy, pełen buntów, rewolucji i przemian społecznych, że o dwóch wojnach światowych nawet nie wspomnę. Ten temat to po prostu samograj. Nic więc dziwnego, że powstała książka pasjonująca, wciągająca i bez dwóch zdań godna uwagi, choć niepozbawiona pewnych wad – ale o nich za chwilę.

Dla osób nieznających twórczości Jung Chang, od razu zaznaczę, że mamy do czynienia nie z powieścią, lecz z literaturą faktu. Tekst został przygotowany bardzo staranie, z wielką dbałością o wierność historyczną. Każdy przytoczony fakt ma poparcie w tekstach źródłowych, a bibliografia jest doprawdy imponująca – trzynaście stron drobnym maczkiem. Wisienką na torcie jest bogaty materiał ilustracyjny. Naukowe podejście z pewnością bardzo podnosi wartość informacyjną i edukacyjną książki, choć z drugiej strony sprawia, że miejscami tekst staje się suchy, wręcz podręcznikowy. Gdyby autorka pozwoliła sobie na szczyptę swobody, dodała tu i ówdzie swoją interpretację czy chociażby jakieś osobiste przemyślenia, publikacja nabrałaby nieco więcej lekkości.

Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że największym problemem, przed którym stanęła Jung Chang nie było znalezienie ciekawych faktów, które można by opisać, lecz kłopot z ich nadmiarem. Siłą rzeczy musiała pewne rzeczy pominąć, a inne podać w formie skrótowej. Osobiście, chwilami miałam pewne poczucie niedosytu. Wolałabym by pewne tematy zostały potraktowane szerzej, inne pogłębione. Najbardziej brakowało mi właśnie sióstr! Owszem, książka oparta jest na ich losach, ale odniosłam wrażenie, że zostały potraktowane nieco po macoszemu – jako pretekst, wokół którego wije się główna opowieść. Życie trzech sióstr jest kręgosłupem opowiadanej historii – podtrzymuje ją, ale samo jest ledwie widoczne. Na przykład, kila pierwszych rozdziałów poświęcone jest niemal w całości Sun Yet-senowi i jego drodze do władzy, a nie jego późniejszej żonie. Nie zmienia to faktu, że są to rozdziały bardzo ciekawe, szczególnie dla osób mniej obznajomionych z tym okresem historii Państwa Środka. Muszę tu z niejakim wstydem przyznać, że sama zaliczam się do tej grupy. O ile o wydarzeniach nieco późniejszych – powiedzmy tak od drugiej połowy lat dwudziestych ubiegłego wieku mam jako takie pojęcie, o tyle o tym, co się działo w Chinach na przełomie wieków dziewiętnastego i dwudziestego mam dość nikłe pojęcie. „Trzy siostry z Szanghaju” pozwoliły mi choć nieznacznie zapełnić tę dziurę w edukacji i bez dwóch zdań zachęciły do dalszego, samodzielnego zgłębiania tematu. W dalszej części książki sióstr jest znacznie więcej, ale wciąż nie aż tak dużo, jak mógłby sugerować tytuł.

Nad samym doborem faktów oraz rozłożeniem akcentów można by dyskutować godzinami. To odwieczny problem tego typu pozycji – jak tu nie zanudzić czytelnika powtarzaniem oczywistości, a jednocześnie nie pozwolić by się zagubił z powodu pominięcia tego czy owego. Myślę, że autorka „Sióstr z Szanghaju” poradziła sobie tym zadaniem znakomicie. Nie pomija kluczowych faktów, nawet jeśli są one powszechnie znane, ale i nie rozwodzi się nad nimi nadmiernie. Dzięki temu narracja jest spójna, a jednocześnie nie przegadana.

Tym, co mnie w książce irytowało niepomiernie, jest znienawidzona przeze mnie maniera zastępowania przyjętej od lat,  polskiej pisowni odpowiednikami anglojęzycznymi. Momentami naprawdę utrudniało to lekturę, szczególnie, gdy chodziło o osoby dobrze znane z podręcznika historii. O ile dość oczywiste jest, że Sun Yat-sen to Sun Jat-sen, to już skojarzenie, że Chiang Kai-shek  to Czang Kaj-szek zajęło mi chwilę, szczególnie, że w tekście występuje głównie pierwszy człon, czyli Chiang (Czang).

Lektura „Sióstr z Szanghaju” zajęła mi znacznie więcej czasu niż można by zgadywać na podstawie ilości stron i mojego zwykłego tempa czytania. Nie jest bynajmniej zarzut, wręcz przeciwnie. W książce nie znajdziecie ani odrobiny lania wody. Każde zdanie niesie w sobie ważną informację, do tego informację na tyle ciekawą, że nie chciałam pozwolić jej ulecieć. Czułam, że wszystko co czytam jest warte przemyślenia i zapamiętania.

Tytuł: Trzy siostry z Szanghaju
Autor: Jung Chang
Tłumacz: Anna Gralak
Wydawca: Znak, 2021
Stron: 456
ISBN: 978-83-240-7292-7


KOMUNIKAT

Ze wzgledu na brak jednoznacznych wytycznych dotyczacych stosowania RODO na blogach, chwilowo zawieszam mozliwosc komentowania postow. Komantarze zostana wlaczone, gdy tylko sytuacja sie wyjasni. Jednoczenie informuje, ze wszystkie dotychczasowe komentarze zostaly zanonimizowne. Dziekuje za wyrozumialosc!