Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji

Zbuntowany Nowy JorkCzasy amerykańskiej prohibicji, jak mało który  okres w historii, inspirował ludzi kultury. Czasy Ala Capone, Cotton Clubu i Wielkiego Gatsbiego, odcisnęły trwałe piętno w literaturze i filmie. 

Z jednej strony ten etap w historii USA jest znany każdemu, kto czyta książki lub chodzi do kina, z drugiej jednak strony, bardzo często jest to wiedza powierzchowna, oparta głównie na fikcji literackiej, a nie na rzetelnych źródłach historycznych. Wielu rzeczy nie jesteśmy więc pewni, wielu rzeczy po prostu nie wiemy.  Niby wiemy, że w USA wprowadzono prohibicję, ale jak do tego doszło? Wiemy też, że ją zniesiono, ale dlaczego? WIemy, że w okresie tym rozwinęła się przestępczość, ale jak w tych niespokojnych czasach radzili sobie zwykli ludzie? Odpowiedzi na te, i na wiele innych pytań, znajdziecie w książce Ewy Winnickiej „Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji”.

Jeśli ktoś boi się książek non-fiction, od razu śpieszę donieść, że nie ma powodu do obaw. „Zbuntowany Nowy Jork” nie ma w sobie nic z nudnej rozprawki naukowej. To napisany niezwykle przystępnie, wciągający reportaż historyczny, ciekawszy niż najlepsza fikcja. Zastosowany przez Winnicką język jest lekki, naturalny, nie ma w nim nawet śladu zbędnego zadęcia ani formalizmu, które tak często psuje przyjemność obcowania z literaturą non-fiction. Całość okraszono licznymi anegdotkami, przykładami i odwołaniami do literatury i filmu. Znacznie łatwiej jest sobie wyobrazić to czy tamto, gdy autorka wspiera się klasyką,  taką jak np. „Wielki Gatsby”. Jeśli nawet ktoś nie czytał powieści Fitzgeralda, to z pewnością widział którąś ze sztandarowych ekranizacji dzieła: czy to tę z Robertem Redfordem, czy też nowszą z Leonardo DiCaprio. Rzecz czyta się bardzo szybko, z zapartym tchem, a czas spędzony nad lekturą mija nie wiadomo kiedy. Całości dopełnia bogaty materiał ilustracyjny, pozwalający lepiej zwizualizować opisywane miejsca i wydarzenia. Pewne zastrzeżenia budzi jakość fotografii, ale trudno mi orzec, czy to kwestia druku, czy po prostu blisko stuletnie oryginały zostały mocno nadszarpnięte zębem czasu. 

Chociaż  książka poświęcona jest wydarzeniom w Nowy Jorku, naszą wyprawę w lata 20. i 30. ubiegłego wieku zaczynamy od wycieczki po amerykańskiej prowincji i odległych stanach. Odwiedzamy miejsca i ludzi, którzy przyczynili się do wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu. Ta część to jednak znacznie więcej niż tylko poszukiwanie przyczyn pewnego zjawiska. To nakreślona lekką kreską panorama społeczeństwa amerykańskiego przełomu wieków i wnikliwa analiza zachodzących wówczas przemian.

W końcu docieramy do Nowego Jorku, do miasta, które nigdy nie śpi. Zanurzamy się w świat nowojorskich artystów: pisarzy, muzyków, filmowców. To oni tworzyli niepowtarzalną atmosferę Wielkiego Jabłka, to oni kształtowali opinię publiczną, to oni tworzyli trendy, to oni byli iskrą, która wywoła rozprzestrzeniającą się niczym pożar rewolucję obyczajową. 

Autorka pokazuje nam nie tylko wielkich i sławnych, prowadzi nas także do dzielnic zamieszkałych przez zwykłych ludzi. Widzimy jak żyją, próbujemy odgadnąć jak  myślą. Wszyscy oni – znani i nieznani – buntują się przeciwko nowemu prawu, przeciwko ograniczeniu, z którym nie zamierzają się pogodzić. O tym, jakie formy przyjmował ten spontaniczny bunt, opowiada druga część książki.

Czy zauważyliście, że nie wspomniałam nic, ani o gangsterach, ani o strzelaninach, ani o spektakularnych akcjach policji? To nie przeoczenie. Po prostu ten aspekt historii zdecydowanie najmniej autorkę interesuje. Jej obszar zainteresowań to przede wszystkim zagadnienia społeczne i socjologiczne,  a nie wątki sensacyjne.

Na zakończenie pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagą. Zdarza się, że autor  pisząc na wybrany temat, zdawałoby się całkiem odległy, świadomie lub nie, nawiązuje do wydarzeń współczesnych, do problemów, które go w danej chwili nurtują. Tak jest też w przypadku „Zbuntowanego Nowego Jorku”. Nie wiem, czy był to zabieg celowy, czy zadziałała podświadomość autorki, ale w książce  znalazłam wiele pytań i wniosków, które i  dziś są niezwykle aktualne. Jak daleko rząd powinien ingerować w prywatne życie obywateli? Gdzie leży granica wolności? Czy nakazami i zakazami można przeforsować pozytywne zachowania i ochronić obywateli wbrew nim samym? W przypadku ostatniego pytania, odpowiedź jest prosta – nie. Dobitnie pokazuje to amerykański eksperyment. Nie tędy droga. Dobrymi chęciami (w tym także dobrymi chęciami posłów, senatorów i ministrów) piekło jest wybrukowane. Szkoda, że wielu polityków nie potrafi uczyć się na błędach historii.

Tytuł: Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji.
Autor: Ewa Winnincka
Wydawca: Znak Literanova, 2019
Stron: 256
ISBN: 978-83-240-55796-8


KOMUNIKAT

Ze wzgledu na brak jednoznacznych wytycznych dotyczacych stosowania RODO na blogach, chwilowo zawieszam mozliwosc komentowania postow. Komantarze zostana wlaczone, gdy tylko sytuacja sie wyjasni. Jednoczenie informuje, ze wszystkie dotychczasowe komentarze zostaly zanonimizowne. Dziekuje za wyrozumialosc!