Carra po raz drugi

Swego czasu szyłam narzutę we flamingi. Z tamtego projektu zostało mi nieco resztek, aż w końcu nadszedł czas, żeby je wykorzystać. Nie jestem do końca zadowolona, bo nie udało mi się rozsądnie dopasować wzoru, ale na szczęście funkcjonalnie wszystko wyszło jak należy.

Torba powstała według tego samego projektu Jana Leśniaka, co wersja niebieska. Tym razem uprościłam sobie nieco pracę – zrezygnowałam z szelek, dzięki którym wersję niebieską można w razie potrzeby przerobić na plecak.

Gdybym miała więcej tkaniny, wzór ułożyłabym nieco inaczej.
Pod „klapką” ukryta jest zapinana na suwak, całkiem spora kieszeń.


Jak szaleć z kolorami, to szaleć. Góra torby zapinana jest na tęczowy suwak z różowym suwadłem.
W środku jest oczywiście podszewka (bawełniana) i dodatkowa kieszonka.
I jest też mój ulubiony patent (a właściwie patent Jana Leśniaka) – uchwyt do noszenia w ręku. Długie uchwyty są regulowane.